W ostatni weekend lutego zamknęliśmy warsztatową część projektu Wspólne miasto. Przez dwa dni pracowaliśmy z mieszkańcami i mieszkankami Świdwina nad pomysłami na oddolne inicjatywy.

Założenia spotkania były proste. W ostatnich latach zaobserwowaliśmy, że Świdwin nie wykorzystuje narzędzi umożliwiających aktywność obywatelską w optymalnym stopniu. Pomimo istnienia około 50 organizacji pozarządowych, w lokalnych konkursach grantowych startuje ta sama pula NGO-sów. Istnieją grupy nieformalne, odpowiedzialne za wartościowe inicjatywy, jednak często wiedza o ich działalności jest niewielka. Jeszcze gorzej wypada budżet obywatelski. Jeden zgłoszony pomysł i nieco ponad 30 oddanych głosów w poprzedniej edycji to powód do wstydu dla miasta wielkości Świdwina.

Nie potrafimy jednoznacznie wskazać, co wpływa na tę sytuację. Być może to brak wiedzy o dostępnych możliwościach. Może przekonanie, że realizacja oddolnych inicjatyw to coś skomplikowanego i wymagającego dbania o papierologię, towarzyszącą prowadzeniu własnej organizacji. Stereotypy albo przyzwyczajenie, że za miejską ofertę powinny odpowiadać Urząd i ośrodek kultury. W końcu – brak spotkań, które pokazywałyby, jak uwalniać potencjał mieszkańców i tworzyć wartościowe rozwiązania wspólnymi siłami.

Naszym celem nie było przeprowadzenie rozbudowanych badań socjologicznych. Choć widzimy w nich sens, interesowało nas działanie i praca, która daje namacalne efekty.

Formuła spotkania zachęcała do wchodzenia w interakcje.
Wyzwanie: wypracować pulę pomysłów w dwa dni

Postawiliśmy przed sobą ambitne zadanie. Chcieliśmy skończyć pracę z konkretnymi pomysłami na oddolne inicjatywy, możliwe do zrealizowania w Świdwinie. Nie mówimy tutaj o gotowym wniosku, który tuż po naszym spotkaniu można złożyć do Urzędu Miasta. Chodziło raczej o wstępny zarys koncepcji, zawierający opis głównych elementów. Coś, co będzie można rozwijać i przy odrobinie wysiłku przekuć na działanie. Na przykład jedną z opcji do głosowania w ramach budżetu obywatelskiego.

Na osiągnięcie celu mieliśmy niewiele czasu – limit, którym dysponowaliśmy, wynosił 12 godzin. Mogłoby wydawać się, że to duży zapas (w końcu mówimy o dwóch dniach), jednak uwierzcie, że sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Na szczęście, mieliśmy do dyspozycji zaangażowany zespół ludzi.

Uczestnicy i uczestniczki warsztatów.
Międzypokoleniowa współpraca

Wspólne miasto – tytuł naszego projektu jest nieprzypadkowy. Rzeczywiście wierzymy, że Świdwin to miasto dla wszystkich, niezależnie od wieku, płci, doświadczenia, czy wyznawanych wartości. Dlatego też zależało nam na zaproszeniu do udziału w warsztatach możliwie zróżnicowanej grupy osób. Informacje o rejestracji pojawiły się na stronie projektu i w social mediach partnerów. Wysłaliśmy informacje do Klubu Seniora i Młodzieżowej Rady Miasta. Działała też poczta pantoflowa, dzięki której zakres działań promocyjnych był naprawdę szeroki. I choć pewnie nie dotarliśmy do wszystkich potencjalnie zainteresowanych osób, liczba zgłoszeń była większa, niż pula miejsc, którymi dysponowaliśmy. To sprawiło, że wybór grupy osób, które finalnie zaprosiliśmy do udziału w warsztatach był utrudniony. Przyjęliśmy kilka kryteriów wyboru. Po pierwsze, stawialiśmy na różnorodność. Chcieliśmy, żeby w sali szkoleniowej byli obecni przedstawiciele różnych grup. Po drugie, kierowaliśmy się uzasadnieniami – część osób bardzo pozytywnie zaskoczyła nas swoją motywacją do udziału w zajęciach. Istotne było też dla nas to, żeby otworzyć się na nowych uczestników i uczestniczki. Założyliśmy, że maksymalnie połowę grupy mogą stanowić osoby, które brały udział we wcześniejszych szkoleniach. Pomimo naszej sympatii i dobrych emocji, towarzyszących warsztatom dla NGO, uznaliśmy, że takie odświeżenie wyjdzie projektowi na dobre.

W konsekwencji, 26 lutego spotkaliśmy się z zespołem 15 mieszkańców i mieszkanek Świdwina. W grupie mieliśmy 3 przedstawicieli Młodzieżowej Rady Miasta, 2 młodych dorosłych, 7 dorosłych oraz 3 seniorów. Pozwoliło nam to na stworzenie międzypokoleniowych zespołów, gdzie do wypracowania rozwiązań niezbędna była współpraca i otwarcie na inne punkty widzenia.

Do wypracowania wstępnych koncepcji działań wykorzystaliśmy proces Design Thinking.
Design Thinking

Różnorodność jest jednym z głównych założeń Design Thinking. To podejście do tworzenia nowych produktów, usług i rozwiązań, które w centrum uwagi stawia potrzeby użytkownika. Naszymi użytkownikami byli mieszkańcy Świdwina. Trenerzy, którzy przygotowali i moderowali proces Design Thinking, przed jego rozpoczęciem przeprowadzili wywiady z kilkoma osobami. Dzięki temu dysponowaliśmy realnymi cytatami, odnoszącymi się do faktycznych potrzeb i problemów, z którymi zmagają się Świdwinianie. Wśród rozmówców znaleźli się przedstawiciele młodzieży, seniorów, rodziców z małymi dziećmi czy weekendowych mieszkańców, jak roboczo określiliśmy osoby, które wyjechały na studia lub do pracy i w Świdwinie pojawiają się co kilka tygodni, szukając dla siebie oferty na spędzenie czasu w atrakcyjny sposób.

Sam proces obejmował dwa dni pracy, podczas których przeszliśmy przez 5 etapów Design Thinking w poszukiwaniu wartościowych rozwiązań. Nie będziemy w tym miejscu szczegółowo opisywać jego przebiegu (zrobiliśmy to w raporcie, który znajdziecie TUTAJ). Ograniczymy się do informacji, że udało nam się wypracować łącznie 86 pomysłów, z których wyselekcjonowaliśmy 9 wstępnych koncepcji działań. Trzy najwyżej ocenione przez zespoły propozycje doczekały się wstępnych prototypów, które na koniec naszego spotkania zaprezentowały poszczególne grupy.

Pracy nad prototypami towarzyszyło czujne oko lokalnej telewizji, dzięki której możecie usłyszeć co o naszym spotkaniu sądzą sami uczestnicy i uczestniczki:

Galeria

Od siebie dorzucamy kilka zdjęć, ilustrujących kolejne etapy naszej pracy:

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Translate »